sobota, 10 października 2015

Rozdział 3

Siemanko! Jak się miewacie? Mam nadzieję że dobrze bo: Wczoraj był piątek, weekendu początek!!! Post miał się pojawić wczoraj, ale niestety nie miałam czasu. No ale wczoraj było wczoraj, a dziś jest dziś! A oto i dalsza część opowiadania.



Rozdział 3

Fale wyrzuciły skrzynię na brzeg, która pod wpływem silnego uderzenia się otworzyła. Samiczki były wolne.
-Co za podróż. Gorszej chyba świat nie widział.-powiedziała Bloodspill
-Moje biedne, obolełe kości, cała zeszytwniałam.-narzekała Swiftkill
-Nie tylko twoje, ale na szczęście wydostałyśmy się z tej skrzyni i ze statku. Pozytyw jest taki, że w końcu jesteśmy wolne.-oznajmiła Sparkle
-Gdzie my jesteśmy? Co to za miejsce?-pytała Luna, rozglądając się po okolicy.
-To jest Afryka. To tu się urodziłam i zostałam porzucona.-odpowiedziała Ulinzi, która właśnie skończyła się rozciągać.
-To co my teraz zrobimy? Nie mamy jedzenia, wody ani nawet miejsca do spania. Co z nami będzie?-pytała młodsza siostra Blood. Lwiczka nic nie odpowiedziała, wstała i przeszła kilka kroków, po czym przystanęła.
-Idziecie?-spytała
-Niby dokąd?-spytany chórem małe wadery.
-Znaleźć jedzenie, picie i co ważniejsze schronienie.-odparła i ruszyła dalej. Bloodspill podeszła do przyjaciółek i siostry i powiedziała konspiracyjnym szeptem.
-Nie możemy jej ufać. A co jeśli ona ma złe zamiary? Przecież nie znamy jej za dobrze.
-Blood, wiem że znamy ją krótko, ale musimy jej zaufać. Ona nie ma złych zamiarów. A zresztą ona zna to miejsce lepiej niż my.-powiedziała Swift nieco zła na siostrę za to że nikomu nawet nie spróbuje zaufać. Po skończonej rozmowie szczenięta dogoniły Ulinzi, która czekała na nie kilka metrów dalej. Podczas wędrówki dziewczyny rozmawiały, śmiały się i poznawały coraz lepiej. Wadery przekonały się, że lwiczka nie ma złych zamiarów, odkryły też, że ma wielkie poczucie humoru. Po kilku godzinnej wędrówce zapadła noc.
-Jestem zmęczona i głodna. Zrobimy postój?-powiedziała Luna
-Patrzcie! Przed nami jest mała sadzawka. Tam odpoczniemy i wyruszymy, kiedy wstanie dzień.-oznajmiła Sparkle
-Ok, to wy idźcie, ja poszukam czegoś do jedzenia i zaraz wracam.-oznajmiła Ulinzi. Tak też zrobiły, szczenięta poszły w kierunku sadzawka, napiły się świeżej wody i położyły się pod drzewem rosnącym koło sadzawki. Poszukiwania lwiczki okazały się owocne, złapała pięć bardzo tłustych świstaków i zaniosła je na miejsce postoju.
-Proszę i smacznego.-powiedziała Ulinzi
-Dzięki i wzajemnie.-odpowiedziały chórem małe wadery. Po skończonym posiłku przyjaciółki postanowiły popatrzeć w gwiazdy.
(Niby że Sparkle i Swiftkill też tam są)
-Piękne gwiazdy, prawda? Miło jest poleżeć i popatrzeć na nie.-powiedziała lwiczka
-Prawda.-odparła Bloodspill
-Skąd pochodzicie i jak złapali was ludzie? Myślałam że polują tylko na lwy, nosorożce i słonie.-spytała lwiczka.

C.D.N

To na dzisiaj tyle. W następnej notce dowiecie się co dalej.
;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz