Rozdział 6 cz 2
Tama i Kula zajęły się dziewczynami, pod czas kiedy Rafiki zajmował się tamtym lewkiem. Pół godziny później przyszedł lew razem ze swoim synem i żoną
-Kim jesteście i czemu zaatakowałyście mojego syna?-spytał lew
-Ja jestem Luna a to są Bloodspill, Swiftkill, Ulinzi i moja starsza siostra Sparkle. Ja tylko broniła moje koleżanki, które jeszcze spały kiedy ja poszłam coś upolować. Skradł się do nich i próbował na nie skoczyć, to zareagowałam.-wyjaśniła
-Czy to prawda synu?-spytała lwica. Zanim lewek odpowiedział wtrącił się Ulinzi
-A może się przedstawicie, czy mamy się domyślić jak macie na imię?-spytała arogancko
-A no tak, przepraszam. Jestem Simba król Lwiej Ziemi, a to jest moja żona Nala i syn Kopa.-powiedział lew
-A więc Kopa czy to prawda? Czy to, co powiedziała Luna to prawda?-dopytywała się Nala
-Tak. Przepraszam, pomyliłem się.-powiedział Kopa. Nagle dało się słyszeć burczenie brzuchów dziewczyn. Simba gdy to usłyszał, wysłał kilka lwica na polowanie. Na śniadanie był wielki bawół. Wszyscy najedli się do syta i odpoczywali po posiłku. Kopa pod pretekstem spaceru poszedł na sawannę.
-Ulinzi?-spytał Simba
-Czego?-spytała zirytowana lwiczka
-Czy mogłabyś pójść i... no... poszpiegować mojego syna? Martwię się o niego.-powiedział lew
-Zgoda.-powiedziała i poszła. Kiedy wyszła z jaskini...
-Czemu ona jest taka arogancka w stosunku do innych?-spytała Tama
-No cóż...-i szczenięta wyjaśnił przez co przeszła Ulinzi i czemu się tak zachowuje oraz jak się tu znalazły.
-Och, moje biedactwa. Możecie tu zostać jak długo chcecie.-powiedziała Nala, król tylko pókiwał głową. W tym samym czasie Ulinzi poszła za Kopą aż na Złą Ziemię. Lwiczka schowała się za drzewem i obserwowała przebieg wydarzeń.
-Cześć Kovu, hej Vitani.-przywitał się lewek
-Cześć Kopa.-przywitali go chórem. Ulinzi obserwowała to wszystko przez jakiś czas i zauważyła że Kopa bardzo, ale to bardzo lubi Vitani
-"A więc to tak. Zakochał się w tej całej Vitani. Nie dziwię się czemu Simba kazał mi go szpiegować. Oni są ze Złej Ziemi! Na sto procent wpadnie przez nich w jakieś kłopoty."-pomyślała lwiczka. Nagle zaatakował ją lew nastolatek. Biła się z nim i odziwo Ulinzi dawała sobie z nim radę. Cały ten hałas zwrócił uwagę Kopy, Kovu i Vitani, którzy rzucili się by ich rozdzielić. Kovu przygwoździł Ulinzi do ziemi a Vitani trzymała nastolatka na dystans.
-Kim jesteś i co tu robisz!?-spytał zły Kovu.
-Jestem Ulinzi a to co tu robię to nie twoja sprawa! A teraz złaź ze mnie bo oberwiesz!-odparła lwiczka po czym z rzuciła z siebie lewka.
-No a co ty tu tu robisz Nuka!?-spytała zła Vitani.
-No a jak myślisz, matka kazała mi was szpiegować.-odparł Nuka masując obolałe miejsca.
-Ja nie mogę! Nuka, dałeś się pokonać takiej małej i słabej dziewczynie. Ha ha ha ha ha!-śmiał się z niego Kovu
-Ona nie jest wcale taka słaba! Sam się z nią zmierz, to w tedy pogadamy!-odparł nastolatek.
-Zgoda! Patrz i się ucz.-powiedział lewek. Ulinzi siedziała tyłem do nich i otrzepywała się z kurzu, a tym czasem Kovu się do niej skradał. Skoczył na nią i zaczęła się walka. Kovu szybko się przekonał, że ona naprawdę nie jest taka słaba jak mu się wydawało. Raz dwa wylądował na ziemi a Ulinzi jeszcze go przygwoździła.
-JESZCZE CI MAŁO! JAK CHCESZ TO MOGĘ CI JESZCZE DOŁOŻYĆ!-krzyknęła rozsierdzona lwiczka
-Nie, nie! Przepraszam to się więcej nie powtórzy!-odparł przerażony lewek. Ulinzi z niego zeszła i zwróciła się do Kopy.
-Ja wracam na Lwia Skałę, tobie radzę to samo.-oznajmiła. W milczeniu wrócili na skałę. Kiedy tylko Ulinzi weszła do jaskini to pierwsze co zrobiła to pobiegła do swoich przyjaciółek i opowiedziała wszystko co się jej wydarzyło. A małe wadery powiedziały jej, że Simba i stado wiedzą wszystko o tym co się im przydarzyło i o jej historii.
-Ulinzi, czy możesz tu przyjść?-spytała Nala. Lwiczka poszła razem z przyjaciółkami do lwicy. Koło niej stał Simba, Kopa i mała beżowa lwiczka.
-Coś się stało?-spytała Ulinzi
-Na początek chce wam przedstawić moją córkę Kiarę. Kiaro to są Ulinzi, Luna, Swiftkill, Sparkle i Bloodspill.-przedstawiła je Nala
-Cześć.-powiedziała Kiara
-Hej.-powiedziała niepewnie Ulinzi.
-Nie bój się. Nikt cię nie będzie osądzał po wyglądzie, tak jak w twoim starym stadzie.-powiedział Simba
-Serio?-spytała lwiczka
-Tak. To jak zaprzyjaźnimy się?-odparła Kiara
-Jasne!-odpowiedziała zadowolona Ulinzi -A ta druga sprawa?-spytała po chwili.
-Czy powiesz nam jak było naprawdę?-spytała Nala
-A co? Nasz kochaś próbował wcisnąć wam jakiś kit? Już wam mówię jaka jest prawda. Poszłam za nim jak kazałeś. Poszłam za nim aż na Złą Ziemię. Spotkał się tam z Kovu i Vitani. No i wygląda na to, że nasz kochaś się w niej zakochał. Kiedy ich tak obserwowałam zostałam zaatakowana przez Nukę. Chyba ich starszego brata. Potem przez tego całego Kovu. Dałam radę im obu. Potem wróciliśmy tu.-wyjaśniła Ulinzi
-Kopa! Tobie już całkiem odbiło?!-spytała zła Kiara.
-Oj daj spokój siostra.-odparł lewek
-Kopa, to co zrobiłeś było bardzo nieodpowiedzialne. Naraziłeś się na niebezpieczeństwo. A co by było gdyby Zira była w pobliżu? Na szczęście to był tylko Nuka. Masz zakaz opuszczania Lwiej Skały przez następne trzy dni. No a jak już to po nadzorem.-powiedział lew.
-No a ty? Wysłałeś za mną Ulinzi! Jej też mogło się coś stać!-powiedział Kopa
-Wysłałem ją za tobą bo wiedziałem, że nic się jej nie stanie. Lwiątko, które potrafi przeżyć same bez pomocy, potrafi też o siebie zadbać. A poza tym z tego co tu usłyszeliśmy jest silniejsza od ciebie i nawet od nastoletniego lwa.-wyjaśnił lew. Ulinzi słysząc to wszystko lekko się zaczerwieniła.
Ciąg dalszy nastąpi.
No to się napisałam. I to jeszcze nie koniec. Będzie jeszcze część trzecia. Nie wiem kiedy, ale będzie. Życzę miłego dnia!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz